Eksponat Numer - 09 (dział) - 14 (Numer Eksponatu)

 

------- Original Message -----
From: "AniaG" < ania@arni.pdi.net >
To: < narodowa@narodowa.pl >
Sent: Wednesday, February 01, 2006 3:48 PM
Subject: "Kilka uwag o zbytku rolnika", 1913 r. > galeria Narodowa GA.PA

 


Aby powiększyć proszę kliknąć na miniaturę

Please click on the photo to enlarge

 

Dzisiaj przesyłam eksponat historyczny, bardzo pouczający o przemianach w naszym kraju. Jest początek wieku XX: Oto rozprawa mojego dziadka o obronie stanu rolniczego wobec stanu mieszczańskiego "Kilka uwag o zbytku rolnika", Gziki d. XI, 1913. Przygotowywał sobie pewnie jakieś przemówienie, bo działał w Kółkach Rolniczych. To było w roku 1913. Dziadkowie byli wtedy właścicielami majątku Gziki. Przesyłam skan pierwszej strony rękopisu i przepisany tekst w całości.

Są błędy, bo starałam się zachować pisownię oryginalną. Tu trzeba pamiętać, że dziadkowie całe życie byli pod zaborem niemieckim.

 

Pozdrawiam,

 

Anna Gabor, Toruń

 

 


  Gziki d. XI 13 r.

Kilka uwag o zbytku rolnika

Głównie zawód rolnika prześladowanym będzie przez inne zawody, iż za dożo pieniędzy wydaje na reprezentacyą i osobiste inne zachcianki, które to grzechy doprowadzają niejedną egzystencyą do ruiną.
Z stron nieprzyjaznych dla rolnika, głównie zbytek (luksus, przepych) rolnikowi zarzucanym będzie. Z góry oznajmiam panom, dla uniknięcia jakichś osobistych pomyłek, iż wcale nie mam na oku, zamożnych t.j. prawdziwie bogatych ludzi. Bogaty może nawet nad stan swego majątku występować i zbytek utrzymywać. Ponieważ mam na myśli tu tylko gospodarza, który dzień dnia o codzienny kawałek chleba się sam troszczyć i nieraz ciężko go zapracować musi, przeto zostawiam bogatego bogatym, bo zbytek bogatego człowieka jest wprost potrzebny dla tego aby po pierwsze : jego zbytnie kapitały dostały się w ręce uboższych od niego a i nawet sztuka, bez zbytku bogatych ludzi upaść by musiała.
Chcąc zbytek gospodarza dobrze zrozumieć i może go nawet z krytykować, trzeba go podzielić.
I to na dwa odrębne rodzaje.
Po pierwsze zbytek przez posiadanie majątku wiejskiego położonego dalej od miasta czyli jednem słowem zbytek uprawniony czyli konieczny, który przez ludzi nierozumniejących się w położenie rolnika wstawić zarzut zbytku rolnikom bezprawnie czyniony będzie.
Po drugie zbytek niezdrowy czyli grzeszny t. j. życie nad stan majątku. Nieprzyjazne partyie rolnika wszędzie głośno rolnikóm ich upadłość majątkową tylko jedynie zbytkowi przypisują, i to że żyjemy nad stan majątku, iż damy się często nakłonić do wydatków wcale niezbędnie nie potrzebnych. Niezaprzeczam iż trafiają się przypadki podobne i w naszym zawodzie. Ludzi lekomyślnych i głupich mamy w każdym zawodzie, więc także i w naszem. Ale niech inny zawodowiec na przykład fabrykant, kupiec, urzędnik i t p zbańczy nikomu raz na myśl nie przyjdzie zaraz na wszystkich fabrykantów, kupców urzędnik jako na stan wyzywać tylko ramionami wzruszą nawet bankruta pożałują i na tem rzecz ubita. Przyjdzie ale rolnik w takie położenie. Natychmiast będzie grubo i szeroko a nieprzyjaznie debatowane i to na cały stan czyli na wszystkich rolników. Jest to wielka niesprawiedliwość. Każdy zawód ma swych myślicieli, rozumnych ludzi ale i narwanych. Nie do zaprzeczenia jest zarzut, iż rolnik ze za małym kapitałem gospodarstwo przejmuje i niezadługo obcymy pieniędzmy się posługuje przez co: dla tego że rolnictwo małe procenta dochodu odrzuca a pieniądz pożyczy w porównaniu większy nieraz procent pożera taki rolnik pomału się zrujnuje. Czy to się ale nie dzieje w każdym innym zawodzie.
Tak ale z tą różnicą, iż gdy gospodarz upadłość majątku ogłosi, bez ogródek mówią nie umiał się zastosować, zresztą to nie był wcale gospodarz. Nikomu wcale do głowy nie przyjdzie dlaczego i z jakiego powodu upadłość nastąpiła. Może i nawet bez jego winy. Lecz jak kupcowi się to stanie. Wyraz (fałszywa spekulacja. Budę na pół roku zamkną. Po pół roku broi dalej.
W samej rzeczy należy rólnik do najsolidniejszej klasy ludności i tylko pod wpływem obowiązków jest nieraz zmuszonym swoje cztery ściany i zagrodę na kilka godzin opuścić.
Przypatrzmy się tym wyjazdom bliżej. Na żadnym innym zawodzie nie ciąży tyle obowiązków reprezentacyjnych co na rólniku. Otóż do landtaga do kreitagu t.z. kreisdeputorter, (tu jest napisane gotykiem po niemiecku 10 słów trudnych do odczytania) jak się tam wszystkie te urzęda nazywają, które rólnika z domu wywołują. Największa ilość tych urzędowań jest bezpłatną i kosztuje dużo czasu a czas, jak i u każdego innego zawodowca jest i u rólnika pieniędzem. Mieszczanin podobnym urzędom taniej sprostać może bo przejdzie się o parę domów a jest na miejscu w najgorszym razie za trojaka dojedzie tramwajem elektrycznym i na tem koniec. Rólnik musi sobie w takich razach liczyć furmankę i ta co najmniej na dzień go 8 – 10 marek kosztuje. Właśnie ta furmanka ten przykry ale nie do usunięcia ciężar gospodarstwa, leży mieszczuchom kamieniem na żołądku. Uważają to za zbytek. Rólnik ma pewnie kilka mil do miasta pieszą lecić.
Jeden i drugi chętnie by i to uczynił, ale ma z miasta przywieźć rozmaitych drobiazgów niezbędnie tak do domowego i podwórzowego gospodarstwa potrzebnych. Mieszczuch pośle służące o parę domów i ta co dzień zapotrzebowania poznasza. Rólnik będąc w mieście musi zajechać do hotelu się pożywić, to tak samo powód do zarzutu o zbytek. Jeżeli mieszczuch gościa dostanie to przyjmie go kawą lub herbatką, a jeżeli jest bardzo gościnny to pośle za parę domów po ciastka do sąsiedniego piekarza.
Na wsi jest to niemożliwem. Rolnik musi gościa swego który kawał drogi z dala przybywa przyjąć gościnnie. Co nieraz ludzie uważają u rolnika za luksus czyli zbytek jest wielokrotnie wprost czasamy nieznośnym ciężarem, od którego by się niejeden rólnik chętnie usunął gdyby to tylko było możliwem.
Zarzucają rolnikowi iż czasem i do oberży sobie wstąpi. To jest wprost niezasłużony zarzut. W Każdym zawodzie istnieją ślamazary ale w zawodzie rolniczem w porównaniu do mieszczuchów panuje większa solidarność. Leży to już w całym ustroju rolnictwa. Jeżeli rolnik dzień cały w gorączce lub zimnie na deszczu lub na śniegu przybywać musiał to cieszy się iż wieczorem z matką i dziećmy sobie przy ciepłym piecu pogawędzić może.
Zresztą ale i rólnik jest człowiekiem i ma potrzebe od czasu do czasu się z innemy ludźmy zejść i sobie pogadać lub z sąsiadamy swoje spostrzeżenie gospodarcze podzielić. Lub po załatwieniu sprawunków pozostaje on jeszcze z godzinke i golnie sobie kilka piw już u mieszczuchów rwetes!
Gospodarze mogą sobie pozwolić i t d uszczypliwe zarzuty. A mieszczuch? Codzienny frühzorgen (znaczy – codzienne sprawy) należy do interesu, bo się ta spotyka ludzi z którymy łatwo by można może jakiś geszafcik zrobić. Tak zwany Vesperszoster jest niby niezbędnie potrzebny do podniesienia sił przez dzień nadwyrężonych. Wieczorem przychodzi theatr Concert a na końcu do knajpy po Schlaftrunk bo bez tego mieszczuch tak jak gospodarz bez pacierza wieczornego usnąć by nie mógł.
Mieszczanin należy jako Geszeftman w ogóle wszystkiem o ile mu tendencje polityczne pozwalają stowarzyszeniom znajdującym się w mieście których posiedzenia dwa na powszedni dzień a trzy na niedziele przypadają. Naturalnie i jego żona musi należeć do takich cały świat uszczęśliwiających stowarzyszeń (przy których plotkarstwo znamienną rolę odgrywa. To należy do dobrego tonu, to należy do reprezentacji. Co by drudzy mówili żebyśmy się mieli wykluczać mawiają jako uniewinnienie. Jeżeli ale gospodarz kilka razy do roku pojedzie na jakąś lepszą sztukę do teatru, wielki hałas. Rolnik się rozbija. Czynią nam zarzut, iż dzieciom naszym za kosztowne wychowanie. Tak prawdą jest, że jest drogiem. Ale możemy my inaczej. Mieszczanin pośle dzieci o trzy domy do szkoły a tak ma ich u siebie w domu i przez to go dzieci bardzo mało kosztują. My na wsiach tego nie możemy. Wiejska nasza szkoła nie wystarcza, my musimy nasze dzieci posyłać do szkół miejskich gdzie opłaty pensyi dużo pieniędzy kosztuje. I za to, gdzie gospodarz sobie nie jedno od ust odbiera aby tylko dzieci jego wykierować na ludzi mogące służyć społeczeństwu, trafia go zarzut zbytku. Co za straszna niesłuszność. Niejeden gospodarz rólnik dałby syna na uniwersytet, ale dla wysokich kosztów nie jest do tego w stanie. I tak wygląda każdy ciężar połączony z wielkimi ofiarami pieniężnymi co źle dla rolników usposobieni ludzie zbytkiem nazywają.
Jeżeli ja jako gospodarz i rolnik w tych tu podanych punktach może cokolwiek broniłem nasz zawód gospodarczy, to jednakowoż nie mogę pominąć i ostro zganić nierozsądne zrozumienie obowiązków swoich i miemane prawo do reprezentacji i przechodzące zasady rozsądku. Każdy krawiec tak kraje, tak jak mu materyi staje. Jak daleko ale sięga materya u rolnika do przykrajania reprezentacji w zasadach rozsądku? Tylko to mu wolno wydać co przynosi procent od własnego włożonego w majątek kapitału. Co wyda więcej jest nieobrachowaniem i pociąga za sobą smutny rezultat. Jeżeli npak. kapitalista posiada mieszkając w mieście 100.000 M oblicza się z swojim procentem tak iż cały rok z niego wraz z familią wyżyć musi. Są tacy co tego nie obliczają i nie starcza z procentem i narywają kapitał. Ci nie należą do rozsądnych ludzi, i nie można się podług nich kierować.
Teraz weźmy przykład następujący. Rólnik posiadający 100.000 Mk. kupuje sobie majątek za cenę 300.000 Mk. Większa ilość rólników w takim razie zapomina liczyć i są tego miemania błędnego iż teraz swoje całe występowanie normuje nie do 100.000 Mk ale do całych 300.000 i myśli iż jako właściciel majątku stał się zupełnie innym człowiekiem, a więcej jeszcze jego żona. To jest z gruntu fałszywe zapatrywanie i przynosi bardzo smutne skutki. Rossądny rólnik niemoże sobie po nabyciu majątku do swoich 100.000 Mk tych 200.000 Mk wartości majątkowej doliczyć i podług tego występować. Te 200.000 Mk t. jest jego dług należy się jego wierzycielom. Ci z tego żyją i te 200.000 Mk reprezentują.
Rolnik ten musi nawet od tego długu 200.000 Mk za cały swój majątek opłacać podatki, a jeżeli miema iż on i ten dług 200.000 Mk reprezentować musi, to ma on 3 razowy wydatek na tych dwóch trzecich wartości majątku które jemu się nie należą tylko drugim.
Tego nadmiaru żądań niewytrzyma na dłuższy czas jego portmonetka i też i jego majątek. Dociągnijmy tu granicę jeszcze dalej, tak jak niestety się w ostatnich czasach się często trafiało i trafia, iż kupujący majątek za 300.000 Mk.posiada i zalicza tylko 50,000 Mk. Ten gdy w błęnem mniemaniu lub z fałszywej ambicji reprezentuje 300.000 Mk rząda od swych 50.000 Mk stanowczo za wiele siły reprezentacyjnej. To jest wprost nie możliwe.
Nowe prawo opodatkowania t.j. Selbsschätzung (zn. własny szacunek) dużo też takich rteprezentantów obcych pieniędzy rozumu nauczyło bo występowanie policzone będzie jako dochód, od którego się podatki opłaca. Nie jeden nowy wóz wyjazdowy nie jedna liberya i niejedna huczna gościna nie jest ta potrzebna jak drenowanie i zaprowadzenie rasowego i się rentującego bydła.
Będziemy mieli zamiłowanie do naszego zawodu i miłość do naszej ziemi w której prochy ojców naszych spoczywają, to na pewno ta ostatnia, t.j. przywiązanie do naszej żywicielki pokaże nam dokładnie jak się prowadzić mamy. A spokojnem i umiarkowanem występowaniem niejednego krzywdziciela naszego honoru najlepiej ukarzemy.

 

J.Wojciechowski

Uwaga:
Przepisując, starałam się zachować dawny styl i pisownię przygotowywanego przemówienia, pozostały więc błędy i odmienność od pisowni dzisiaj stosowanej. Część błędów mogło powstać z powodu trudności w odczytaniu rękopisu.

 

 

 

KORESPONDENCJA - do i od osób zainteresowanych dho@dho.com.pl lub Pocztą Polską:

CHAT

1. Re:
 

 

Powrót